Na obczyźnie szybciej zrozumie cię obcy niż przyjaciel

Niestety. Stety? A może kotlety! Kto to tam wie. Będzie chaotycznie, bo jestem zmęczona odpowiadaniem na pytania, na które rozmówcy NIE chcą znać odpowiedzi. Tej prawdziwej.

flight

Czytaj dalej „Na obczyźnie szybciej zrozumie cię obcy niż przyjaciel”

Reklamy

Zakupy? Istny szok!

Kto śledzi mnie na instagramie widział, że jakiś czas temu zaopatrzyliśmy się w nosidło dla syna. Pan Ipek od jakiegoś czasu chciał być noszony – wszędzie i cały czas. Nosidło rozważaliśmy już w zeszłym roku (niestety z chustą polubiliśmy się tylko częściowo: kółkowa – tak, każda inna nie). Wtedy doszłam do wniosku, że nam nie będzie potrzeba: a bo zaraz wyrośnie, a bo po co tyle kasy wywalać, a bo znudzi mu się szybko a my z tym zostaniemy.

Tym trudniej było nam się zdecydować na nosidło teraz. Teraz, gdy syn ma już 2,5 roku! On jednak chciał być noszonym. Nie na biodrze, nie bokiem, dokładnie przodem okrakiem – tak jak w nosidle. Co było zrobić? Moje ręce już więdły od noszenia. Ipuś miał zaserwowane sporo zmian w ostatnim czasie, nie chciałam go odpychać od siebie i zmuszać do chodzenia. Wybraliśmy się do sklepu z artykułami dla dzieci. 

Skusiła nas gazetka z promocją „WSZYSTKIE nosidła -20%”. 

Dojechaliśmy. Wybór mały. Ale chociaż przymierzyliśmy, czy będzie chciał. Odpowiedź zwrotna pozytywna. Mierzymy i jedno i drugie i trzecie. Jednak pierwsze najlepsze. Na dłużej posłuży (dopuszczalny wkład wagowy większy) i istnieje możliwość dokupienia wkładki dla malucha jbc. Już mieliśmy brać, gdy nagle olśnienie! Miało być -20%! A nie ma. I co? Konsternacja. Pada pomysł, by zapytać sprzedawcę. 

„Zniżka obowiązuje od jutra” słyszymy od pani przy kasie. Mówię do F. „przyjedziemy jutro”, jego mina nie wyrażała zadowolenia. Do sklepu blisko nie mamy. Już straciliśmy jeden dzień przymiarek. Tracić kolejny? Na to sprzedawczyni z uśmiechem oznajmia „mogą państwo kupić dziś, a przy okazji, w czasie trwania promocji, przyjechać z paragonem po zwrot różnicy.” moje oczy prawie z orbit wyskoczyły. Pani chyba trochę mylnie odebrała moją reakcję i dodała „nosidło mogą państwo popróbować przez 2 miesiące i jeśli nie będą państwo zadowoleni, zwrócą je państwo a my oddamy pieniądze”. Nie mogłam uwierzyć w to, co usłyszałam. 
Nosidło Ipek pokochał i ja też. Nawet F. nosi Ipka w nosidle! Nosimy się i z przodu i z tyłu i jest super! Wygodnie, wciąż ciężko, ale inaczej czuć ten ciężar. Chwila moment i dziecko wpięte. POLECAMY!! 🙂

chcem i muszem, ale bardziej to chcem

W swej karierze edukacyjnej miałam możliwość uczyć się wielu języków. Strach to przyznać, ale nawet sprawiało mi to przyjemność. Uczono mnie w szkole, na studiach, na dodatkowych kursach i na wyjazdach językowych. Uczyłam się też sama w domu. I chyba tę ostatnią opcję lubię najbardziej. Jedyny, jednak jakże istotny, minus to to, że trzeba mieć możliwość wyłączenia się ze świata i skupienia na nauce. Chociaż jest pewien wyjątek, o którym poniżej.

Teraz do kolekcji języków, w których mówię lepiej lub gorzej, MUSI dojść kolejny. Francuski. A tak się zarzekałam, że francuski to nie. To nie dla mnie. Nie będę się uczyć tego języka. Proszę! Psikus! Więc się uczę. Uczę, bo muszę i CHCĘ!

W tym poście polecam Wam stronę do nauki słówek. Nie tylko francuskich – do wyboru mamy aż 21 języków!

Bez tytułu

Czytaj dalej „chcem i muszem, ale bardziej to chcem”

Kreda i heja

Kawałek kredy i zabawa malowana. W PL mieliśmy w domu tablicę, po ktorej Filo często rysował lub pisał po swojemu literując wyrazy.

Tu mamy asfaltowy ogródek, a tym samym kredowe pole do popisu. Często rysujemy na ziemi. Ostatnio, spontanicznie postanowiłam wykorzystać nasze dobrodziejstwa do nauki.

Skłamałabym mówiąc, że Filip czyta litery i cyfry. Ale prawdą jest, że zaczyna je rozróżniać. Bazując na tym rozrysowałam 4 litery i 4 cyfry. Do dyspozycji miałam 4 kolory. Zabawę rozpoczęłam od cyfr. Pytałam „gdzie jest niebieska jedynka? Stań na niej.” itp. Młody krążył między cyframi. Rozróżniał je dzięki kolorom. Po kilku próbach, przechodziłam do próśb bez kolorów „gdzie jest jeden?” – to szło gorzej, ALE szło 😉

Czytaj dalej „Kreda i heja”

Książka na wakacje. I nie tylko!

Dawno mnie nie było. W międzyczasie wiele się wydarzyło, wiele się zmieniło, wiele nadal się zmienia. Nie zmienia się nasza miłość do książek! Moja i mojego domowego dziecka. Dlatego dziś o książce. Jednej z dwóch, które musieliśmy zabrać ze sobą do nowego miejsca. Do nowego domu.

Najpierw opis wydawnictwa:  Uwaga. Smok Wawelski poszukiwany.Wyszedł z domu i nikt nie wie, gdzie jest.Bolek i Lolek już spakowali plecaki. Nie bój się i wyrusz z nimi na poszukiwanie Smoka. Kto wie, jakie przygody czekają was po drodze! 

Tak! Musieliśmy zabrać ze sobą Bolka i Lolka!

Czytaj dalej „Książka na wakacje. I nie tylko!”